7 Kettles

03 Mar, 2008

Sunn O))) With Nurse With Wound - The Iron Soul of Nothing

Posted by: Łukasz Warna-Wiesławski In: recenzje

Sunn O))) With Nurse With Wound - The Iron Soul of Nothing

Chciałbym od początku zaznaczyć, że nie jest to regularne wydawnictwo Sunn O))), a bonus jaki dołączany jest do japońskiej edycji ØØ Void (oryginalnie wydanego osiem lat temu) przez tamtejsze wydawnictwo Daymare. Nic tylko pozazdrościć, bo materiał jest naprawdę przedni i bez wahania mogę przyznać, że jest to jedna z lepszych rzeczy jaka wyszła spod rąk Grega Andersona i Stephena O’Malley.

okładka Sunn O))) With Nurse With Wound - The Iron Soul of Nothing

Sunn O))) With Nurse With Wound - The Iron Soul of Nothing [ØØ Void Bonus Disc]
Daymare, 2008

Kiedy po raz pierwszy zabierałem się za nowy materiał, krajobraz za oknem wyglądał jak żywcem wyjęty z okładki EP-ki Silver autorstwa Jesu. Samotne, bezlistne drzewo stało na środku podwórka spowite gęstą szaroburą mgłą. Wiatr gwizdał i poruszał gałęziami, krople deszczu nierówno stukały w szybę. Idealna wręcz pogoda na słuchanie The Iron Soul of Nothing.

To wydawnictwo składa się z trzech długich kompozycji - pierwszą z nich jest Dysnystaxis. Równo dziewiętnastominutowy drone jest podręcznikowym wręcz przykładem jak nagrać piękny, minimalistyczny utwór, który wzbudzać będzie zachwyt i strach jednocześnie. Przez całość kompozycji przewija się charakterystyczny, zgrzytający dźwięk, chrobot który sprawia wrażenie jakby ciągle zwiększał swoją intensywność. Atmosfera zagęszcza się z każdą minutą, gdzieś w tle przewija się ambientowa tekstura, pomiędzy tym wszystkim zaszyte są bardzo niskie dźwięki klawiszy w niesamowicie niskim tempie. Klawisz uderzany jest średnio co trzy-cztery sekundy i za każdym razem powoduje, że serce podchodzi mi do gardła. Niepokój wzbudzają też tajemnicze, mistyczne skrzypce, które w kilku miejscach unoszą się groźnie nad utwórem.

Drugi na płycie Ash on the Trees straszy już w mniej subtelny sposób. Groźne, przesterowane brzmienie basu i dziwny, nie dający spokoju wokal. W tle zloopowany chór, albo sprawnie wykonana tekstura. Znienacka pojawiają się jakieś podejrzane dźwięki - odgłos dzwonka, użyta w końcu zostaje perkusja - gdzieś w oddali słychać chaotyczne werble, bębny i talerze. Kiedy już zdołamy wszystko ogarnąć, wiemy gdzie się znajdujemy i zdajemy sobie sprawę, że możemy w każdej chwili zdjać słuchawki, rozlega się dźwięk tłuczonego szkła. O mało co zawału w tym momencie nie dostałem. Odgłosom szkła towarzyszy charakterystyczny szum udający lejący jak z cebra deszcz. W rozbitych resztkach szyby, czy innej szklanki zaczyna ktoś grzebać jednocześnie powtarzając słowa magicznej inkantacji. Trach, drugi kawałek szkła, znowu przerażąjące grzebanie i stukot maszyny. Chwila przerwy i znowu to samo. Gdzieś przeczytałem, że muzykę Sunn O))) można nazwać psych-metalem. Podpisać się pod tym mogę obiema rękami. Pomimo tego, że zaznajomiony z twórczością Stephena i Grega jestem nie od dziś, to każde ich wydawnictwo dostarcza mi niesamowitej ilości wrażeń z gatunku “słuchanie grozi trwałymi zmianami w psychice”. I jeszcze te wszystkie dodatki jakie sprezentowało na tym wydawnictwie Nurse With Wound. Coś niesamowitego. Chyba przy każdym kontakcie z Ash on the Trees miałem ochotę zerwać słuchawki z głowy i krzyknąć, że mam już dosyć, boję się i nie dam rady wysłuchać do końca. Jakaś chorobliwa ciekawość jednak trzyma mnie sztywno i nie pozwala się ruszyć.

Nie mogłem przecież zakończyć obcowania z płytą nie przesłuchawszy jej do końca. Majestatyczny, dwudziestopięciominutowy Ra at Dawn wprowadza chwile ukojenia. Dalej jest poważnie i enigmatycznie, niskie dźwięki powodują ciarki na plecach, ale przynajmniej nikt nie szepcze mi do ucha i nie wydaje dziwnych dźwięków. Oczywiście do czasu - syk sprężonego powietrza, burzowa perkusja skryta gdzieś hen daleko, że trzeba się wysilać, by ją usłyszeć, wysoki ton, który należy najprawdopodobniej do jakiegoś dzwoneczka i charakterystyczny odgłos mruczącego basu, który drapie gdzieś od wewnętrznej strony czaszki, jakby chciał wyryć na stałe jakieś wspomnienie. Całość utworu uświadamia mi, że obcuję z jakimś monolitem, czymś potęznym - w końcu jestem świadkiem narodzin boga Ra (i zarazem odpowiedzią na zmierzch boga Ra z wersji oryginalnej).

Możecie uznać moją fascynację drone’ami za dziwna, ale ja po prostu kocham tę muzykę. Nie jest łatwa, wymaga wiele cierpliwości, ale wrażenia jakich dostarcza są wręcz nie do opisania. To trzeba przeżyć samemu i sprawdzić na własnej skórze, czy ten niski, przesterowany bas sprawia, że zamykają wam się powieki, czy też przyprawia o palpitacje serca.


[6.8]

Pokrewne posty

No Responses to "Sunn O))) With Nurse With Wound - The Iron Soul of Nothing"

Comment Form