7 Kettles

26 May, 2008

Pentemple - O))) Presents…

Posted by: Łukasz Warna-Wiesławski In: recenzje

Pentemple - O))) Presents...

O dronach w sumie ciężko jest coś napisać coś nowego. Ile razy można wałkować teksty o gęsiej skórce jaką wywołują niskie, buczące tony, czy o mrocznych obrazach jakie pojawiają się pod zamkniętymi powiekami podczas słuchania? Prawda jest taka, że to wcale nie jest skomplikowana muzyka, a większość kompozycji opiera się na bezczelnie prostych patentach. To, że muzycy potrafią wydawać albumy w ilościach hurtowych też zastanawia, bo jak to jest, że niektórzy potrafią wypuścić kilka płyt w ciągu jednego roku, podczas gdy zespoły z innych gatunków pracują nad materiałem czasem i całe lata? Czy wszystkie te płyty są warte uwagi? Warto się w ogóle bawić w drone?

Dobra płyta drone’owa czy drone metalowa musi być nagrana z wyczuciem. To muszą być plastyczne dźwięki działające na wyobraźnię, fascynujące i nie pozwalające się oderwać od słuchawek. Produkując materiał taśmowo chyba dość łatwo o tym zapomnieć, bo nawet takim tuzom jak Sunn O))) zdarzają się wydawnictwa kompletnie jałowe i pozbawione jakichkolwiek emocji. Na szczęście zdarzają się też takie wydawnictwa jak O))) Presents. Albumy specjalne, o których wiadomo, że włożono w nie sporo serca i postarano się, by brzmiały jak najlepiej. Są dopieszczone co do ostatniego dźwięku.

okładka Pentemple - O))) Presents...

Pentemple - O))) Presents…
Southern Lord, 2008

Czym więc jest Pentemple?

W maju zeszłego roku muzycy Sunn O))) odbywali trasę koncertową po Australii i Japonii. Oprócz Grega Andersona i Stephena O’Malleya, w składzie znaleźli się też, znani już ze współpracy z zespołem, Atilla Csihar i Oren Ambarchi. Jeden z koncertów odbył się pod szyldem Pentemple właśnie i zaproszono na niego australijskiego black metalowca Sin Nannę, odpowiedzialnego za projekt Striborg. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego (w Striborgu szczególnie), gdyby nie fakt, że panowie pozwolili sobie odlecieć w znane tylko sobie zakamarki mrocznej muzyki i improwizując, stworzyli naprawdę fascynujące dzieło, które porównać można chociażby do Black One, wydawnictwa z 2005 roku. Gdzieś ten pierwiastek black metalu daje się wyczuć, klimat płyty oscyluje wokół tych macek pierwotnego zła, czy innych PR-owych chwytów używanych, by zachęcić czarną gawiedź. Jakkolwiek pretensjonalnie i absurdalnie to brzmi, macki zła dają radę. Ciekawostką jest fakt, że podczas tego nagrania, Sunn O))) pracowało po raz pierwszy z żywymi bębnami. Efekt końcowy jest porażający.

Z koncertowego nagrania Oren Ambarchi wyłuskał i obrobił lekko ponad czterdzieści minut muzyki. Całość podzielono na dwie, w miarę równe części zatytułowane imieniem babilońskiego króla demonów wiatru - Pazuzu. Muzyka Sunn O))) wzbogacona o spontaniczne, perkusyjne szaleństwa nabrała na przestrzeni. Nie jesteśmy już zamknięci w dusznym pomieszczeniu, zamiast klaustrofobicznego strachu przed nieznanym, mamy tutaj coś zupełnie przeciwnego. Pazuzu zostawia nas na otwartym polu. Siekający deszcz, grzmoty, dziwne odgłosy, które ciężko zidentyfikować. Ni to cierpiący człowiek, ni to goniąca nas bestia. Panuje tutaj iście paranoiczny klimat. Ciągłe poczucie, że ktoś znajduje się za plecami. Śledzi każdy ruch, czai się gdzieś w ukryciu, gotowy do skoku. Odwracasz się, ale dookoła nikogo nie ma. Pustka, mgła i lewitowanie w obcym wymiarze.

Obowiązkowo. Na dobrych słuchawkach. W nocy.


[6.3]

Pokrewne posty

4 Responses to "Pentemple - O))) Presents…"

1 | sivi

May 26th, 2008 at 11:06 am

Avatar

może chłopaki mają z innych sesji nagraniowych sporo materiału, hę ;P a poza tym, rzekomo kto latami pracuje teraz nad płytą? ;P

2 | meyde

May 26th, 2008 at 12:05 pm

Avatar

Elvis Presley i guns’n'roses na przykład

no i duke nukem forever!!11

3 | sivi

May 26th, 2008 at 3:03 pm

Avatar

nie wiem czy zauważyłeś, ale elvisowi się zmarło ;P a guns’n'roses to wyjątek potwierdzający regułę ;p

4 | gork

May 26th, 2008 at 4:41 pm

Avatar

ELVIS ŻYJE!!!!

Comment Form